
Cookies, czyli numerek do szatni, który strona daje odwiedzającemu
Hotel „Pod Ciasteczkiem” ogłosił wielkie otwarcie. Na recepcji stał Grzesiu, za nim kolejka gości, a nad ladą wisiał napis: „Dla każdego numerek. Nawet jeśli tylko pyta o godzinę”. Właściciel zapewniał, że dzięki nowemu systemowi nikt już nigdy nie zapomni, kim jest. Po czym recepcjonista zapytał własną żonę o nazwisko. 🍪🤣
Dzień dobry. My się znamy?
— Dzień dobry, byłem tu wczoraj — oznajmił gość.
— Numerek poproszę — odpowiedział Grzesiu.
— Ale pan mnie widzi!
— Widzę. Wczoraj widziałem czterystu ludzi. Jeden próbował wynieść telewizor w walizce.
— To jak mnie pan rozpozna?
— Proszę zachować ten bilecik. Na następnej wizycie pokaże go pan automatycznie.
Tak działa cookie, czyli mała porcja danych zapisywana przez przeglądarkę na życzenie strony lub serwera. Przy kolejnych odpowiednich żądaniach przeglądarka może odesłać ją do serwera. Dzięki temu witryna rozpoznaje konkretną przeglądarkę lub sesję, choć każde żądanie HTTP samo z siebie nie pamięta poprzedniego.
— A pan zapamięta moje imię?
— To zależy, co zapisano na bileciku i co mamy w hotelowym systemie.
— A jeśli na bileciku jest tylko numer?
— Wtedy szczegóły sprawdzę w naszej kartotece. Nie nosimy wszystkich gości w kieszeni.
Numerek to nie cały pokój
W recepcji rozległ się dzwonek.
— Chciałbym odebrać walizkę — oznajmił gość.
— Numer?
— SESJA-472.
Grzesiu zajrzał do kartoteki.
— O, pan z pokoju 23. Walizka jest w szatni.
W wielu systemach cookie przechowuje identyfikator sesji, a informacje o zalogowanym użytkowniku znajdują się po stronie serwera. Inne ciasteczka mogą przechowywać na przykład ustawiony język lub wybrane preferencje. Nie każde cookie oznacza logowanie i nie każde zawiera nazwisko czy hasło.
— To kiedyś można było włożyć hasło prosto do numerka?
— Można zrobić wiele głupich rzeczy — mruknął recepcjonista. — Ale nie powinniśmy.
Identyfikator sesji też trzeba chronić: jeśli ktoś go przejmie, może próbować podszyć się pod gościa. Dlatego witryny stosują między innymi zabezpieczenia Secure, HttpOnly i SameSite.
Dwa rodzaje biletów
Do szatni podeszła pani Agnieszka.
— Poproszę taki numerek, żeby jutro znowu pamiętali, że lubię pokój od strony ogrodu.
— Proszę bardzo, z datą ważności.
— A ten drugi, bez daty?
— To bilet na bieżącą sesję.
Cookies sesyjne zwykle żyją przez sesję przeglądarki, choć przywracanie sesji może sprawić, że nie znikną dokładnie po zamknięciu okna. Cookies trwałe mają określony czas ważności i mogą pozostać na urządzeniu dłużej. Nie są wieczne; przeglądarka i użytkownik mogą je wcześniej usunąć.
— Czyli jutro rozpozna mnie hotel?
— Jeśli będzie pani miała ważny numerek.
— A jeśli zgubię?
— Zaczniemy od „Dzień dobry, kim pani jest?”.
— Jak w urzędzie!
— Ale u nas kolejka ma wygodniejsze krzesła.
Hotel, który pyta o zgodę na wszystko
W hotelowym holu pojawiło się okno wielkości drzwi wejściowych: „AKCEPTUJ WSZYSTKIE CIASTECZKA”.
— Chciałem tylko sprawdzić godzinę śniadania! — zaprotestował gość.
— Może pan też odrzucić opcjonalne — wyjaśnił Grzesiu.
— Gdzie?
— Pod przyciskiem „Dostosuj preferencje”.
— A pod nim?
— Dwanaście kolejnych przełączników.
Część cookies jest potrzebna do działania usługi, na przykład utrzymania logowania lub koszyka. Inne służą statystykom, reklamom i rozpoznawaniu użytkowników między wizytami. Ciasteczka firm trzecich mogą uczestniczyć w śledzeniu między witrynami, choć współczesne przeglądarki coraz mocniej je ograniczają.
W zależności od przepisów i celu użycia niektóre cookies wymagają zgody, a inne, ściśle niezbędne do żądanej usługi, mogą działać bez niej. Samo pojawienie się banera nie oznacza, że każde ciasteczko jest groźne.
— Czy mogę odrzucić te od reklam?
— Jak najbardziej, jeśli są opcjonalne.
— A śniadanie nadal dostanę?
— O ile kelner z sąsiedniej restauracji nie zjadł pańskiego zamówienia.
Czy to wirus, a może ciastko z czekoladą?
Grzesiu wziął numerek pod światło.
— A to jest program? Może się sam uruchomić?
— Nie. Cookie to dane, nie samodzielny wirus.
— A czy może mnie śledzić?
— Może pomagać w identyfikowaniu przeglądarki i śledzeniu aktywności, zależnie od sposobu użycia.
— Czy jak skasuję cookies, znikną wszystkie moje dane z Internetu?
— Nie. Skasuje pan lokalne bileciki, ale hotelowa księga gości nie wyparuje.
Po usunięciu cookies niektóre strony wylogują użytkownika, zapomną preferencje lub poproszą o ponowną zgodę. To nie jest wymazanie konta, danych przechowywanych na serwerze ani całej historii działania w sieci.
— A co z cache?
— To coś innego. Numerek do szatni nie jest kopią gazety, którą trzymamy pod ladą.
— Aha. To może chociaż dostanę prawdziwe ciastko?
— Dopiero po zameldowaniu.
Raport z nocnej zmiany
O północy Grzesiu zamykał recepcję.
— Ilu mamy gości?
— Czterystu — odparła pani Agnieszka.
— Ilu pamiętamy?
— Tych, których da się rozpoznać po ważnych numerkach lub innych danych.
— A ilu prosiło o ciasteczka?
— Wszystkich.
— I co im daliśmy?
— Regulamin. Niektórzy nadal go przewijają.
Cookie to mały identyfikator lub zestaw danych, który pomaga przeglądarce i serwerowi zachować ciągłość między żądaniami. Może służyć wygodzie, działaniu usługi albo śledzeniu. Dlatego warto wiedzieć, co zapisuje witryna, i świadomie wybierać ustawienia prywatności.
Dyrekcja hotelu „Pod Ciasteczkiem” informuje: system numerków działa prawidłowo. Pani Agnieszka odzyskała walizkę, czterystu gości dostało pokoje, a Grzesiu przez pomyłkę wyczyścił wszystkie ciasteczka w przeglądarce. Teraz hotel pyta go, kim jest. Żona również. Na recepcji zawisła kartka: „NIE KASOWAĆ NUMERKÓW PRZED WYPŁATĄ”. 🍪🏨🤣❤️
